Translate

sobota, 3 stycznia 2015

Kings Canyon

Zbiórka o 4:55 i już o 5:00 pukamy do drzwi sali, w której podają śniadanie. Nawet w takiej dziurze jak tu, śniadanie jest smaczne i urozmaicone. Nie ma tu natomiast zasięgu wnaszych telefonach.
Już przed 6:00 mamy plecaki na plecach, kapelusze przeciwsłoneczne na głowach i zapasy 3 litrów wody na osobę - taki jest tu zalecany zapas na 3-4 godzinny spacer. Ponadto zalecane są dobre buty, cośc do jedzenia i krem przeciwwsłoneczny 30+. Po pokonaniu w 20 minut stromego podejścia dalsza trasa nie jest już męcząca, natomiast dostarcza zapierających dech w piersiach widoków. Gdzieniegdzie widzimy zasilane bateriami słonecznymi radiotelefony, przez które można wezwać pomoc straży parku. Całość pętli ma ok.6kilometrów i po 3 godzinach wracamy na parking. Widzimy ostatnich turystów docierających na szlak - już o 10:00 zostanie zamknięty z powodu upału. My już wracamy i po odświeżeniu w pokoju hotelowym i roszamy do oddalonego o 500 km. Alice Springs.
Po drodze wypatrujemy miejscowych zwierząt, niestety panujące upały powodują, że pewnie odpoczywają gdzieś w cieniu. Widzimy jedynie ostrzegające przed kangurami znaki drogowe. Ciekawostką są także ostrzeżenia przed zalewiskami wodnymi - w porze deszczów monsunowych po obfitych opadach można ocenić na wodowskazie głębokość zalewiska i swoje szanse na przejazd.
Docieramy do słynnej Stuart Highway - drodze łączącej Adelajdę na południu z Darwin na północy. Na znakach odległości niespotykane w Europie. Całość trasy ma ponad 3 tysiące kilometrów. Wypatrujemy słynnych pociągów drogowych. Taka monstrualna ciężarówka na kilka przyczep i długość kilkudziesięciu metrów - dowozi zaopatrzenie do porozrzucanych w interiorze farm i osad. My obfotografujemy tylko jedną, stosunkowo niewielką, stojącą na naszym parkingu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz