Ukazują się nam w końcu wulkany. Dojeżdżając od południa wydzimy potęzny masyw Ruapehu 2797m npm. Jest to najwyższy szczyt wyspy północnej, nawet w lecie pokryty sniegiem, a na jego zboczach jest kilka ośrodków narciarskich.
Mijamy pomnik ofiar wypadku z lat 50-tych XX wieku. Wulkan wybuchł wyrzucając w powietrze jezioro gorącej wody, jakie ma na szczycie. Woda utworzyła lawinę błotną która zniszczyła most kolejowy. Tuż po tym nadjechał pociąg, który spadł w przepaść - bilans ofiar do ponad 150 osób.
Kilkanaście lat temu na zboczach tego wulkanu zginęło kilkunastu żołnierzy, uczestników obozu przetrwania.
W miejscowości Ohakune odwiedzamy ośrodek informacji o wylkanach, jest też stąd piękny widok na szczyt.
Docieramy wreszcie do naszego celu - Whakapapa Village. Znajduje się tu niezwykły hotel, Chateau Tongariro, który w początkach swego istnienia był sanatorium. Obecnie to klimatyczny hotel z pięknym widokiem na Ngauruhohe 2287m npm, słynną górę przeznaczenia z Władcy Pierścienia. Przy hotelu znajduje się pole golfowe, ale, jak oceniają grający Ewa i Gerard, ma bardzo słabe greeny (najpewniej brak jest tu podlewania pola).
Nowa Zelandia ma ponad 400 pół golfowych i chyba najwyższy na świecie odsetek grających.
My instalujemy się w hotelu i szykujemy się na jutrzejszy trekking.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz