Translate

piątek, 9 stycznia 2015

Milford Sound - cudowne miejsce

Już o 7:25 wsiadamy do naszego busa. Czeka nas 300-kilometrowa podróż do jednej z największych atrakcji Nowej Zelandii, fiordu Milford Sound położonego w ogromnym, liczącym ok.12.500 km2 Fjordland National Park. To największy park narodowy w tym kraju, wpisany na listę World Heritage Area.
Nasza trasa wiedzie wzdłuż brzegów jeziora Wakatipu, a nastęnie mijając liczne pastwiska pełne owiec, krów i jeleniowatych, docieramy do ogromnego jeziora Te Amau. Jest ono jeszcze większe (352km2) i głębsze (417m.) od jeziora Wakatipu. Po drugiej stronie jeziora widzimy wysokie góry Murchison, będące enklawą wystepowania rzadkiego ptaka Takahe (zbliżony wielkością do kury, od ptaka Kiwi różni go brak dzioba). Zarówno ptak Takache jak i Kiwi są gatunkami zagrożonymi wyginięciem, zwłaszcza za sprawą sprowadzonych tu nieopatrznie w XIX-wieku oposów. Tutejsi kierowcy próbują pomóc w walce z ogromną liczbą oposów, więc na drogoch widzimy co chwilę pozostałości tych zwierząt - dziwny "sport".
Docieramy wreszcie do granic parku Fjordland i z kolejnych punktów widokowych podziwiany wspaniałe widoki. Sprzyja nam piękna, słoneczna pogoda, która wcale nie jest tu taka częsta. W Milford Sound jest w ciągu roku 320 dni deszczowych, a suma opadów sięga 900 centymetrów (9 ton wody na metr kwadratowy!!!). To dlatego większość otaczających nas stromych gór obficie porośnięta jest lasem i paprociami. Paproć to drugi, po ptaku Kiwi, symbol Nowej Zelandii.
Podjeżdżamy do przystani, gdzie wkrótce zawija nasz statek - Milford Sovereign. Wśród wychodzących z poprzedniego rejsu nie widać nikogo, kto nie byłby skośnookim. Nasz rejs jest nieco bardziej urozmaicony, bowiem poza naszą ekipą jest jeszcze roześmiana grupa słoweńców, a nawet kilku hindusów.
Rejs rozpoczyna się lunchem, który połykamy w pośpiechu, nie chcąc uronić nic z rozpoczynającego się rejsu. Najciekawsza jest pierwsza częśc mierzącego 20 kilometrów fiordu. Woda jest tu najszersza i najgłębsza, a fantastyczne wodospady i góry dają niezapomniany widok. Najpiękniejszy jest wodospad Bowena po prawej i spektakularnie stromy,mierzący 1682m. Mitre Peak. To jeden z najwyższych szczytów wyrastających bezpośrednio z głębin morza. Za nim wysoki na 2014m Mt.Pembroke, najwyższy szczyt okolicy fiordu, ze spływającym z niego lodowcem. Im dalej w stronę morza tym więcej chmur i wiatru, nadającego fryzurom naszych pań niezapomnianego stylu. Wzór uczesania niniejszym zastrzegamy!
Rejs trwa niecałe 2 godziny i może to dobrze że nie dłużej, bo pewnie brakło by pamięci naszych aparatów fotograficznych. Wracamy wspinając się do jedynego łączącego Milford Sound z resztą kraju tunelu, wydrążonego w latach 1935-1954 tunelu Homera. Wprawdzie ma tylko 1219m. długości, ale jego budowę wydłużyły II Wojna Światowa i panujące tu przez większość roku bardzo trudne warunki atmosferyczne.
Tunej ma tylko jedną nitkę jazdy, a ruch regulują światła. W okolicy jego wylotów można czasem spotkać papugę Kea, nam jednak nie dopisało szczęście. Teraz jeszcze 300 kilometrów i znów będziemy w Queenstown.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz