Translate

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Cairns-Green Island

Poranek w Cairns wita nas chmurami i przelotnym, ciepłym deszczem. To dzięki tym deszczom w tej części australii (Queensland) pozostały najstarsze na świecie tropikalne lasy deszczowe. Istnieją tu już one od >100 milionów lat, podczas gdy dżungla amazońska ma "tylko" ok.10 milionów lat. W pobliżu lotniska i przy wybrzeżu natomiast bujnie rośnie las mangrowy.
Deszcz na szczęście szybko się kończy, a po 5 minutach jest już sucho. Wędrujemy na przystań promową i wkrótce zajmujemy miejsca na statku, który ma nas zawieść do celu dzisiejszego dnia - Green Island i otaczającej rafy koralowej.
Gdy dopływany do wyspy urzeka nas przepiękny widok - na turkusowej wodzie unosi się zielony dywan, otoczony złotymi plażami. Gdy opuszczamy statek do naszych uszu dochodzi ogłuszające cykanie cykad oraz odgłosy licznych ptaków zamieszkujących wyspę. Jest tu także ekspozycja żółwii i krokodyli, ale to sobie tym razem odpuszczamy.
Pobieramy sprzęt do snorkowania i udajemy się na plażę. Jej obszerny fragment jest strzeżony i tam, pod nadzorem ratowników oddajemy się podziwianiu podwodnego świata. Wejście do wody nie sprawia problemu - ma temperaturę 29 stopni i piękny kolor. Podwodny świat początkowo rozczarowuje, nieliczne rybki i martwe koralowce, jednak po odpłynięciu dalej jest już więcej atrakcji do oglądania. Aby łatwiej i pełniej poznać rafę koralową wsiadamy do stateczku ze szklanym dniem, który w 30-minutowym rejsie obwozi nas po atrakcjach rafy - widoki są piękne.
Po kilku godzinach na cudownej wyspie czas na powrót. Tem razem chowamy się we wnętrzu statku, bowiem prażące cały czas słońce podrażniło skórę niektórych z nas (pomimo stosowania silnych kremów zabezpieczających i pływania w t-shircie). Spożywamy późny lunch i wyruszamy na obchód centrum. Poza kilkoma budynkami w stylu kolonialnym i okazałymi budynkami hoteli, sądu i policji, reszta to piętrowe, dość nijakie domy, upstrzone licznymi reklamami. Pociechą dla pań jest kilka sklepów z pięknymi opalami, jednak ze względu na ceny, głównie do podziwiania.
Wieczór spędzamy na tarasie naszego hotelu w towarzystwie pysznego, australijskiego wina. Ciekawe, czy nowozelandzkie będzie lepsze?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz