.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Dziś zwiedzamy Christchurch. To drugie co do wielkości miasto w Nowej Zelandii, liczące ok.370 tysięcy mieszkańców, zostało zniszczone w we wrześniu 2010 roku i przede wszystkim w dniu 22.02.2011 roku. Pomimo prowadzonych prac remontowych, centrum miasta nadal prezentuje się ponuro. Zrujnowana katedra anglikańska, liczne opuszczone budynki, nadal pracujące koparki przy usuwaniu gruzu - tak wygląda centrum miasta. Nieco kolorów wprowadzają różnobarwne ogrodzenia prowadzonych prac oraz cudowne tramwaje w stylu retro. Część z nich wozi turystów, jeden jest zaś restauracją.Po wyjeździe z miasta pogoda stopniowo się pogarsza, co nam trochę psuje humory. Kierujemy się na południe drogą nr 1. Widzimy liczne hodowle bydła, owiec a nawet jeleni. Mijamy pola jęczmienia (służy do produkcji miejscowych piw), buraków, a nawet lawendy. Tutejszy klimat przypomina południe Europy z zaznaczomym łagodzącym wpływem oceanu - lata sią umiarkowanie ciepłe, zimą sporadycznie pojawia się śnieg. Jedynie góry zimą sią białe, z możliwością uprawiania narciarstwa.
Wspinamy się coraz wyżej i nagle znów pojawia się słońce. Jeszcze kilka kilometrów i przy błykitnym niebie dojeżdżamy do turkusowego jeziora Tekapo - to dzisiejszy cel wycieczki. Jezioro cudownie prezentuje się wśród otaczających gór. Turkusowy kolor wody zawdzięcza minerałom spływającym z okolicznych gór, wśród których podziwiamy wierzchołek Mount Cook - najwyższego szczytu Nowej Zelandii.
Przy jeziorze wspaniale prezentuje się kamienny kościółek Dobrego Pastrzerza, a w pobliżu pomnik psa, owczarka coli, który był wiernym pomocnikiem pionierów kolonizujących XIX wieku w te ziemie.
Ponieważ nasze żołądki coraz silniej domagają się posiłku, ruszamy do pobliskiej restauracji, z której roztacza się piękny widok na jezioro i góry. Hitem stają się, będącą specjalnością tej restauracji, mięsa samodzielnie grilowane na podanym gorącym kamieniu. Wraz z Emilianem wibieramy ogromną, 400-gramową porcję steka wołowego. Nazwa dania - Challenge (wyzwanie), odpowiada naszym wrażeniom z posiłku. Trzeba naprawę dużego głodu i samozaparcia, żeby zmieścić w sobie tak ogromny kawał mięsa .
Po posiłku przechodzimy do leżącego tuż obok hotelu. Nasze pokoje są także sierowane na jezioro, i na tarasie pokoju degustujemy wspaniałe nowozelandzkie wina. Jeśli chodzi o wina białe, to przyznajemy im palmę zwycięstwia. Zachwyca nas zarówno pachnące sauvignion blanc, delikatne i aromatyczne pinot gris, oraz złożone chardonnay. Szukający niższej kwasowości wybierają delikatnego rieslinga. Większość win które próbujemy pochodzi ze słynnego regionu Marlbrough.
Kończymy dzień podziwiając wspaniałe widoki jeziora Tekapo w zachodzącym słońcu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz